Świt

Noc. Bezsenna jak wiele innych.
Deszcz powoli wystukuje rytm.
Księżyc i gwiazdy mrugają przez mgłę.
A myśli płyną bezsenna doliną.
Płyną bez końca,
Aż nie znasz początku.
Mój płacz rozdarł chmury.
Szloch wyrwał się z mej piersi,
By pościągać się z wiatrem.
Świt. Me łzy ostatnie
spadły na parapet.
Nadeszła nadzieje
wraz ze wschodem słońca.
Nowy dzień nastał.
Brzask to piękna pora.
Wtedy wszystkie myśli są lepsze.
Lecz ja jeszcze czekam na mój świt.
Jeszcze nie czas,
lecz już powoli
słońce wzrasta za górą.
Nadeszła pora.
Już czas wstać i wygrywać.

1 Komentarz

  1. Aga
    Posted 24/08/2007 at 22:03 | Permalink

    ten wiersz jest bardzo piękny. nie chcę używać banalnych słów, ale nie umiem tego inaczej określić. gdy się go czyta czuje się emocje w nim zawarte. ten wiersz jest taki prawdziwy…
    jedyne czego mogłabym się doczepić, to ja bym go skończyła na słowach “brzask to piękna pora”, ale to jest Twój wiersz i Ty masz inna koncepcje i szanuję ją :)
    pozdrawiam

Komentarz

Twój e-mail nie bedzie nigdy publikowany. Pola wymagane *

*
*