Nieznajoma

Upadłaś.
Ziemia się pod tobą rozstąpiła,
Wyciągnęłaś pomarszczoną dłoń.
Pomogli tylko nieliczni,
Ci którzy cię znali.
Reszta stała i patrzyła.
I nagle z tłumu wystąpiła dziewczyna.
Nieznana przez nikogo
I nie znająca nikogo.
A mimo to jej młoda dłoń
Uchwyciła tę pomarszczoną.


Zmieniam się

Zabijam cząstkę siebie.
Następne wcielenie mojej duszy.
Kolejne spojrzenie na ten zmienny świat.
Kolejne spojrzenie na siebie.
Kolejne spojrzenie na ciebie.
Zmiany w mojej duszy zachodzą w snach.
Lecz ja boje się,
Budzę się.
Boje się kolejnego wcielenia,
Kolejnego spojrzenia.
Pomóż mi,
Zmieniam się!


Zapomniana mogiła

Samotna pośród tysiąca innych.
Smagana wiatrem, deszczem, śniegiem.
Ubita z błota.
Powrastana trawą.
Skrywająca swą krwawą tajemnice.
Dziś już nikt o niej nie pamięta.
I tylko deszcz płacze nad jej mieszkańcem,
I tylko deszcz pamięta jego wojenne tajemnice.


Tęsknota

Mimo ze siedzisz blisko mnie
Tęsknię za Tobą
Bardziej niż gdybyś był daleko.
Tęsknię za miłym słowem,
Za pocałunkiem,
Za uściskiem,
Których nigdy nie miałam.
Tęsknię za miłością.
A ty mimo że tam siedzisz
To nie wiesz co czuję.


Świt

Noc. Bezsenna jak wiele innych.
Deszcz powoli wystukuje rytm.
Księżyc i gwiazdy mrugają przez mgłę.
A myśli płyną bezsenna doliną.
Płyną bez końca,
Aż nie znasz początku.
Mój płacz rozdarł chmury.
Szloch wyrwał się z mej piersi,
By pościągać się z wiatrem.
Świt. Me łzy ostatnie
spadły na parapet.
Nadeszła nadzieje
wraz ze wschodem słońca.
Nowy dzień nastał.
Brzask to piękna pora.
Wtedy wszystkie myśli są lepsze.
Lecz ja jeszcze czekam na mój świt.
Jeszcze nie czas,
lecz już powoli
słońce wzrasta za górą.
Nadeszła pora.
Już czas wstać i wygrywać.


Strach

Me serce wybija coraz szybszy rytm.
Szum w głowie, strach w oczach.
Nogi jak z waty.
Strach ma wielkie oczy.
Jest irracjonalny i wyolbrzymiony.
Lecz wiedzieć a rozumieć
To dwie różne sprawy.
Zgiń przepadnij strachu.
Odejdź!
Tak jak noc odchodzi
ustępując dniu.
Odejdź!
Nie męcz mnie w nocy.
Serce uspokój się.
Nogi nie drżyjcie tak.
Strach w końcu minie.
Oby odszedł w zapomnienie.


Spektakl

Gram jak aktor na scenie.
Przez pierwsze minuty mając swą sławę.
A schodząc nikt nie poprosi o powtórzenie.
Ukryta pod kloszem,
Który inni atakują,
A z pod którego nie chcę wyjść.
A gdy zejdę ze sceny nikt mnie nie zapamięta.


Rozdroże

Stoję na rozdrożu dróg.
Którą wybrać?
Obie ciężkie i długie.
Którą wybrać?
Co jest za zakrętem?
Co mnie czeka na końcu?
Stoję na rozdrożu dróg
i nie wiem która podążać mam.
Która z nich lepsza,
Okaże się gdy dojdę do mety.
Wybór na całe życie.
Droga na całą wieczność.
Nie ważne która pójdę,
Będzie to wybór słuszny
Bo mój, mój własny.


Radosne rozmyślania

Duma rozpala mą duszę.
Radość wypełnia me serce.
Energia rozpiera me ciało.
Mam ochotę skakać z radości.
Krzyczeć do nieba
I tańczyć wesoło.
Dziękuje że doczekałam tak
Radosnej chwili.
Dziękuje że nie postąpiłam
pochopnie.
Lecz jedno mnie smuci,
Dlaczego nie możemy być
Wiecznie szczęśliwi?
Dlaczego tak mało szczęścia,
gdy tak dużo nienawiści?
Lecz teraz cisza.
Nie czas na pytania.
Ma dusza się raduje,
Energia mnie rozpiera.


Przepaść

Kiedyś stanę na krawędzi
I przechylę się.
Nie spojrzę w przeszłość
Starych marzeń.
Cicho z uśmiechem na ustach.
Nie wołaj mnie,
Nie odwrócę się.
Nie wrócę do starych dni.
Przepadnę jak w gąszczu drzew,
I nigdy nie znajdziesz mnie.


Protestuję

Protestuję!
Przeciwko władzy,
Przepisom, polityką.
To oni nie liczą się z nami.
Niszczą świat.
Niszczą to co nam zostawione.
Protestuję!
Przeciwko słodkim kłamstwom.
Ratujmy to co zostało.
Nie niszczmy swoich żyć.


Prośba

Mój krzyk rozmył się
W brzasku dnia.
Me drżące ręce
Wzniosłam do nieba
W prośbie o zemstę.
Na karku czuła dreszcz,
Znów nikt nie wysłuchał mnie!