Spotkanie po latach

Czternastoletnia dziewczyna szła przez park. Jej czarne, półdługie, lejące włosy spadały kaskadą na ramiona. Grzywka swobodnie powiewała przy każdym kroku. Z błyskiem w brązowych oczach, przyglądała się przyrodzie. Na opalonej twarzy tańczyły promyki słońca. Dziewczyna była ubrana w dżinsowe spodnie i zieloną bluzkę na ramiączkach. Przez ramię przewiesiła torbę. Miała na sobie komplet biżuterii. Śliczny mały pierścionek, kolczyki, które przebłyskiwały przez jej włosy i naszyjnik. Dostała go od rodziców na urodziny. Szła powoli, ciesząc się gorącym dniem i przyglądała się pięknej przyrodzie. Tak bardzo ją kochała.
- Julka! Zaczekaj!
Dziewczyna odwróciła się. Ku niej biegł Mateusz, kolega z klasy. Blondyn o głębokich niebieskich oczach i bladej cerze. Według dziewczyn z klasy Julii był bardzo przystojny. Przyjaźnili się od paru lat.
- Cześć Mati – powiedziała, gdy do niej dobiegł – jutro koniec roku szkolnego. Co robisz w wakacje?
- Najpierw jadę pracować do wujka, będę mu pomagał w restauracji. Później, za zarobione pieniądze, jadę w góry. Cały sprzęt do wspinaczki dostałem od rodziców na urodziny. Kocham się wspinać i kocham góry. Wiesz, jakie to wspaniałe uczucie stać na górze, po długiej męczącej wspinaczce i oglądać świat z innej perspektywy. Gdy tam jestem, czuję się jakbym mógł dosięgnąć nieba. A ty Julia? Co robisz w wakacje?
-Przez cały rok oszczędzałam na profesjonalny aparat cyfrowy. Wczoraj go sobie kupiłam. W wakacje jadę nad morze i będę robiła mnóstwo zdjęć. Poza tym będę się opalać i pływać. Po wakacjach przyniosę do szkoły zdjęcia, które zrobię. W przyszłości marzy mi się zawód fotografa. Ale nie chcę fotografować ludzi, wolę przyrodę.

-Słyszałaś o tym, że…
W drodze do domów konwersowali. Całe szczęście, że byli sąsiadami, mogli odwiedzać się w każdej chwili i rozmawiać.

Wakacje, siedem lat później.

Julia kucnęła, aby zrobić kolejne zdjęcie drzewa. Włosy sięgały jej już do pasa. Słońce padło na pierścionek, który zamigotał. Była ubrana w spódnicę w etnicznych wzorach i białą bluzeczkę na ramiączkach. Przy jej stopach leżał futerał od aparatu. Dziewczyna stała w parku koło jej ukochanego drzewa. Gdy zerwał się wiatr, jej włosy zatańczyły.
-Witaj Julka. Dawno Cię nie widziałem.
Koło dziewczyny pojawił się jakiś chłopak. Jego dżinsy miały mnóstwo dziur. Koszulka była bardzo brudna. Na twarzy i na rękach miał mnóstwo sińców. Na wychudzonej twarzy malował się ból, pod oczami miał sine wory.
-Nie znam Cię. Musiałeś mnie z kimś pomylić – powiedziała Julia. Zastanawiała się skąd znał jej imię.
-Naprawdę mnie nie poznałaś? To ja Mateusz. Byliśmy przyjaciółmi w gimnazjum.
Dziewczyna otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia, dokładnie mu się przyjrzała. Przecież to nie może być Mati. Aż tak stoczył się na dno?
-A, więc, co u Ciebie Julia, Studiujesz?
-Tak- przyjrzała mu się jeszcze raz, jednak tym razem była pewna, że to był jej sąsiad. – Jestem na studiach fotograficznych. A co u Ciebie? Wyprowadzka od rodziców chyba Ci nie służy?
-Jakoś sobie radzę. A od starych musiałem się wyprowadzić. Oni nie rozumieli, że nie chce mi się wracać na noc do domu, bo jest super impreza. Nie rozumieli też, że każdy ma prawo trochę wypić. Poza tym dwa lata temu chcieli mnie wysłać na odwyk, a przecież jestem już dorosły. Co ich obchodzi, że biorę narkotyki? Później umarł ojciec i matka już się mnie nie czepiała.-Ale Mateusz spójrz na siebie. Co się stało z tym miłym i fajnym chłopak z gimnazjum? Przecież nigdy nie piłeś, nie paliłeś i nie brałeś narkotyków. Zawsze wolałeś być niż brać i za to większość dziewczyn cię podziwiała i szanowała. Co się z tobą stało?
-Posłuchaj, to była moja decyzja, a już za daleko zabrnąłem. Już nie ma dla mnie odwrotu.
Na jego twarzy widać było złość i niemoc.
-Mati – Julia się uspokoiła- mogę Ci pomóc. Branie używek do niczego nie prowadzi. Możesz zamieszkać tymczasowo z rodzicami, a ja ci pomogę z tego wyjść. Pomogę Ci przejść przez odwyk. – powiedziała z nadzieją w głosie Julia. Musiała pomóc przyjacielowi za wszelką cenę. Lecz gdy spojrzała na jego twarz, przeraziła się. Cały aż trząsł się z gniewu.
-Czy ty nie rozumiesz! Moi rodzice nie chcą mieć pod dachem ćpuna! – krzyczał chłopak. – A po odwyku zostawisz mnie, znów zostanę sam ze swoimi problemami!- w jego oczach widać było łzy – Nikogo nie obchodziło, że codziennie w liceum byłem bity i zabierali mi kasę! Wtedy nikt mi nie pomógł! Sam sobie radziłem, więc i teraz sobie poradzę! Nigdy nie chciałem niczyjej litości! – wykrzyczał, po czym odszedł szybkim krokiem.
-Mati! Jesteś moim przyjacielem! Nie lituję się nad tobą! Przyjaciele sobie pomagają!- krzyczała Julia za oddalającym się przyjacielem.
Szybko spakowała aparat do futerału i wyszła z parku. Niestety nie wiedziała, którą ulicą poszedł chłopak. Julia poszła w stronę swojego domu. Po drodze intensywnie myślała.
Dziewczyna zastanawiała się, co zrobić. Wiedziała, że jeżeli mu nie pomoże on wkrótce umrze. Zastanawiała się, z kim może porozmawiać w tak ważnej sprawie. Julia wpadła na pomysł, mogła iść do jego matki. Przecież ona i jej mąż, gdy jeszcze żył, chcieli go wysłać na odwyk. Postanowiła, że najpierw z nią porozmawia a później razem zdecydują co zrobić.
Nim się zorientowała już była w domu. Zostawiała aparat i poszła do sąsiadów.
Przy furtce przywitała ją Pestka. Mała suczka, kundelek. Była cała miodowa ze ślicznymi zielonymi oczami.
Drzwi otworzyła mama Matiego, Pani Jola.
-Witaj Juleczko. Wejdziesz na herbatkę?
-Dzień Dobry. Tak, a przy okazji muszę panią zapytać o parę spraw.
Pani Jola, zaprowadziła Julię do salonu, a sama poszła przygotować herbatę. Dziewczyna rozejrzała się po pokoju. Tak dawno tutaj nie była, aż siedem lat. Salon był w kolorze turkusowym. Komplet wypoczynkowy obity w białą skórę i żółte dodatki. Te wszystkie elementy sprawiały, że pokój wyglądał przytulnie i ciepło. Pani Jola wróciła z dwoma kubkami parującej herbaty i ciasteczkami.
-Jak na studiach moje dziecko? – spytała kobieta, podając Julii kubek.
-Bardzo dobrze. Wybrałam kierunek fotograficzny. Właśnie zdałam na drugi rok. Ale nie o tym chciałam porozmawiać. Chciałam zapytać o pani syna – Mateusza.
Mama chłopca już się nie uśmiechała. Ma jej twarzy zagościła powaga.
-Kiedy kilka godzin temu się z nim widziałam, nie wyglądał najlepiej.. Zaproponowałam mu pomoc, ale jej nie przyjął. Zastanawiam się, co mogę zrobić w takiej sytuacji.
-Odkąd umarł mój mąż, nie widziałam syna ani razu. Raz zgłosiłam na policję zaginięcie, ale okazało się, że mieszka u kolegi, a że ma skończone 18 lat, to może robić, co zechce. Wtedy do niego poszłam i próbowałam go namówić na odwyk, ale mnie nie słuchał. Wykrzyczał, że nie chce mnie znać i wyprowadził mnie z mieszkania – powiedziała kobieta, a po jej policzku spłynęła łza. – Już nie można mu pomóc. Ma skończone 18 lat i ja nie mogę go do niczego zmusić. – Po jej policzkach spływały kolejne łzy. Julia podeszła do pani Joli i ją przytuliła.

Po kilku dniach szukania Julia nadal nie wiedziała, gdzie jest chłopak. Właśnie jadła śniadanie i czytała gazetę, gdy nagle krzyknęła z wrażenia. Upuściła gazetę i wybiegła. Znajdował się tam artykuł :
Śmierć przez przedawkowanie
Wczoraj w godzinach rannych zostało znalezione ciało młodego człowieka. Leżał w jednej z uliczek oparty o mur, a koło niego leżała strzykawka.
Lekarze stwierdzili, że umarł od przedawkowania narkotyków. Mężczyzna miał około 20-21 lat. Znaleziono przy nim dowód. Okazało się, że to Mateusz W. Jego matka, Jolanta W, zawiadomiona przez funkcjonariuszy, zjawiała się w kostnicy i rozpoznała zwłoki syna.
Mateusz miał na rękach nakłucia od igieł i siniaki. Jego wychudłe ciało i zapadnięte policzki świadczą o tym, że nie jadł od wielu dni.
Ilu jeszcze młodych ludzi umrze od przedawkowania? Wszyscy zadają sobie to pytanie, lecz nikt nie zna odpowiedzi.
Dla „Gazety Codziennej” napisał Józef Papkins.

Julia pobiegła do sąsiadki. Drzwi otworzyła ubrana na czarno matka zmarłego.
-Tak mi przykro proszę pani.
-Więc już wiesz, że Mateuszek umarł – powiedziała. – Jeżeli chcesz przyjść na pogrzeb, to odbędzie się on pojutrze o 14 w naszym kościele.
-Na pewno przyjdę. Do widzenia.
Słońce jaśniało wysoko na niebie. Chmury powoli przepływały przez błękitne niebo, gnane lekkim wiaterkiem. Drzewa delikatnym szelestem liści zachęcały, by pod nimi usiąść. Małe świergoczące ptaszki, ganiały się po niebie. Wiatr delikatnie skakał w trawie. Wszędzie, gdzie nie spojrzeć, zielono, letnio, po prostu pięknie.Wydawałoby się, że w taki dzień można się tylko radować. Lecz właśnie drogą szedł kondukt żałobny. Piętnaście osób podążało za samochodem. Wszyscy pogrążeni w smutku. Matka zmarłego szła powoli, podtrzymywana przez swoją siostrę. Łzy spływały jej po twarzy, by zginąć gdzieś w odmętach czarnego ubrania.
Pani Jola cierpiała. Niedawno musiała pochować swojego męża, a zaraz Mateuszek też zostanie pochowany. Jej najbliższa rodzina umarła, znów została sama.
Karawan zatrzymał się przed bramą na cmentarz. Czterech panów wzięło trumnę na ramiona, i powoli poszli na wyznaczone miejsce pochówku.
Ksiądz zaczął prowadzić ceremonię pogrzebową. Julia wyłączyła się. Chciała zapamiętać Mateusza takim, jakim był w gimnazjum. Wesoły, miły, pomagał koleżankom i kolegom, ale przede wszystkim był jej przyjacielem. Nigdy nikt nie był jej tak bliski. I nagle, jak nigdy wcześniej, zdała sobie sprawę, że nigdy go nie zobaczy, nie usłyszy jego opowieści o górach. On odszedł na zawsze i już nigdy nie wróci.
Po policzkach Julii zaczęły spływać kolejne łzy. Ksiądz wygłaszał mowę pożegnalną.
-Mateusz zawsze był miłym i uczynnym chłopcem. Chciał zostać alpinistą. Miał wiele zainteresowań. Koledzy i koleżanki zawsze będą pamiętać jego uczynki. Jednak niestety, zboczył z drogi dobra. Mateusz popadł w nałóg. Wiele osób wyciągało do niego pomocną dłoń, on jednak nie widział już sensu życia. Zapomniał jak to jest stać na samej górze i podziwiać to, co znajduje się na dole. Zapomniał, że istnieją osoby, które są jego przyjaciółmi. A więc niech jego los będzie dla nas przestrogą. On stoczył się na dno i nie potrafił pokierować własnym losem. Zadaję wam pytanie, lepiej brać czy być? I odpowiem wam na nie. Lepiej być i kochać, niż umrzeć, wiedząc, że przegrało się życie.
Trumna powoli zsuwała się do grobu. Gdy opadła na dno, ksiądz rzucił na nią garstkę ziemi, i począł odmawiać modlitwę. Gdy skończył, mogiła został nakryty płytami. Wszyscy pozostawili wieńce, pozapalali znicze i powoli udali się w kierunku domów, by wrócić do swojego życia.Tylko jedna osoba została na cmentarzu. Odmawiała modlitwę w ciszy i skupieniu. Czarne włosy fruwały na wietrze. Cała jej twarz lśniła od łez. Przeżegnała się. Jej myśli krążyły wokół przyjaciela. Spojrzała na tabliczkę. Widniała na niej data śmierci
1985-2006. Umarł tak młodo! Otarła łzy wierzchem dłoni i, pociągając nosem, skierowała się ku wyjściu.

Notka od autorki:
Spotkanie po latach napisałam na konkurs “Być czy brać”. Dzięki niemu zajęłam III miejsce zdobywając nagrodę w postaci pen drive.

5 Komentarz

  1. Paulla0
    Posted 20/09/2007 at 20:06 | Permalink

    Bardzo fajne opowiadanie, na końcu sie aż popłakałam:D

  2. Katarzyna P.
    Posted 13/11/2007 at 20:13 | Permalink

    Opowiadanie “Spotkanie po latach” jest naprawdę kawałkiem dobrej prozy. Wzrusza do łez i daje młodym ludziom przestrogę, której nie można zbagatelizować. Czekam na kolejne opowiadania i trzymam kciuki, żeby ta młoda “pisarka” odniosła wielki sukces.

  3. Gosia
    Posted 03/01/2009 at 16:33 | Permalink

    piekne opowiadanie tylko pozrdroscic takiego talentu:p mozna sie wzruszyc

  4. Ann
    Posted 19/02/2009 at 23:16 | Permalink

    piękne!
    masz talent…
    wierzyc mi sie nie chce ze masz 16 lat i tak dojrzale piszesz!przepraszam za szczerość! mimo, ze sama mam 14 lat w całym swoim zyciu przeczytałam chyba z 500 ksiazek i naprawdę, podziwiam Cie… uwielbiam Twój styl! a moze napisałabys cos jeszcze?? chciałbym przeczytać jakieś opowiadanko o miłosci w Twoim wykonaniu…
    gratuluje talentu!!!
    i pozdrawiam:)

  5. Martini
    Posted 02/06/2009 at 19:43 | Permalink

    Opowiadanie na początku mnie zaciekawiło…jednak potem uznałam że jest zbyt naciągane.Wiersze piszesz piękne to muszę ci przyznać ale opowiadanie – spodziewałam się czegoś lepszego. W opowiadaniu występują szybkie zmiany miejsca akcji co nie wpływa dobrze na jego dynamikę. Wszystko dzieje się zbyt szybko. W opowiadania występują długie monologi każdej z postaci zamiast czytelnych i sensownych dialogów. Wole wiersze w twoim wykonaniu;)

Komentarz

Twój e-mail nie bedzie nigdy publikowany. Pola wymagane *

*
*