Z niechęcią otworzyła oczy, gdy do jej pokoju wpadły pierwsze promienie słońca. Usłyszała za oknem świergot ptaków i zrezygnowana westchnęła. Nie, ona nie potrafiła się cieszyć się z tego co miała, choć niejeden inny szalałby z radości na jej miejscu. Miała wspaniałych rodziców, którzy zgadzali się na wszystko, brata Maćka, który mimo tego, że był starszy o cztery lata, potrafił znaleźć czas na rozmowę z nią, zawsze mogła na niego liczyć. W szkole też układało jej się bardzo dobrze. Miała same dobre oceny, brała udział w nadprogramowych zajęciach, występowała w przedstawieniach, i była naprawdę popularna. Miała także oddanych przyjaciół: Basię i Darka. Miała fajne ciuchy i zawsze najnowszy sprzęt techniczny. I mimo tego wszystkiego uważała, że jest najnieszczęśliwszą osoba na świecie. Zawsze mówiła, że jest bezwartościowa, gruba, mało inteligenta, brzydka i że tak naprawdę nikt jej nie lubi. Miała mnóstwo kompleksów i zawsze patrzyła na świat w czarnych barwach.
Powoli wstała z łóżka i zaczęła się szykować na kolejny dzień w szkole. Szybko ubrała się i zjadła śniadanie, po czym poszła umyć zęby. W łazience nigdy nie spoglądała w lustro, no chyba, że chciała sobie popsuć humor jeszcze bardziej. Tym razem jednak spojrzała w tafle. To co zobaczyła nie spodobało się jej, choć niejedna z dziewczyn zazdrościła jej brązowych kręconych włosów, ciemnych oczu i ciemnej cery. Miała także mały zgrabny nos i naprawdę śliczny uśmiech, choć można go było zobaczyć bardzo rzadko. Dokończyła mycie zębów, po czym usłyszała pukanie. Jak co rano jej przyjaciele przychodzili po nią i razem szli do szkoły.
-Cześć. Wejdźcie, jeszcze tylko wezmę torbę, założę buty i już idziemy.
-Hej. Wiesz kupiłam już sobie sukienkę na bal. A ty, kiedy sobie kupisz? Zostało już tak mało czasu.
-Spokojnie. Nawet nie wiem czy pójdę.
-Sara! Jak możesz tego nie wiedzieć? Przecież zapłaciłaś już kasę?
-No tak, ale nie wiem czy zmieszczę się w jakąś sukienkę.
-Weź nie przesadzaj, jesteś naprawdę ładna. Ile razy mam ci to powtarzać? – Darek, który do tej pory przysłuchiwał się wymianie zdań miedzy dziewczynami, zabrał glos.
-Dobra koniec tematu. Wychodzimy. – Zarządziła dziewczyna patrząc spod rzęs na swoich przyjaciół.
Stojąc na przerwie pod salą od chemii dziewczyny rozmawiały o nadchodzącej imprezie.
-Mam już sukienkę i wszystkie dodatki a ty?
-Tak ja tez. A jesteś umówiona do fryzjera, kosmetyczki i manikiurzystki? Bo ja tak.
-Tak. A ty Sara? Gotowa już do balu?
-Mama już mnie umówiła do wyżej wymieniony pań a sukienki – nie zdążyła dokończyć, bo w tym momencie podbiegła do niej Basia i radosnym głosem oznajmiła:
-Dziś po lekcjach idziemy do ciebie, zostawiamy książki, zabieramy kartę kredytowa twoich rodziców i idziemy na zakupy. Do balu tylko trzy tygodnie a ty jeszcze nie masz sukienki.
-Słucham? Co my robimy?
-To co słyszałaś. Przed chwila rozmawiałam z twoja mama przez telefon. Sama zaproponowała żebyśmy poszły na zakupy a później coś zjeść, bo późno wraca a na pewno będziemy głodne i zmęczone.
-A czy ja mam coś w tej sprawie do powiedzenia?
-Ty? Nie, dlaczego być miała mieć? – Zadzwonił dzwonek a Basia miło uśmiechnęła się do nachmurzonej przyjaciółki.
Sara z niechęcią rozglądała się dokoła siebie. Jej przyjaciółka właśnie weszła do środka kolejnego sklepu. Chodziły za sukienką już dwie godziny i żadna z przymierzonych się jej nie podobała. Ta podkreślała jej grube biodra, ta zbyt obcisła, ta za długa, tamta za krótka, ta ma zbyt mdły kolor a tamta zbyt jaskrawy. Po krótkim namyśle stwierdziła, że w tym sklepie kupi sobie sukienkę. Pierwszą którą przymierzy - tę weźmie ze sobą do domu. Weszła do sklepu i zaraz Baśka zaciągnęła ją do przymierzalni i po minucie przyszła z ekspedientka, która niosła sukienkę. Z niechęcią ją założyła i wyszła pokazać się na zewnątrz. Obydwie kobiety zamarły na jej widok.
-Co? Taka brzydka? – Zapytała Sara.
-Jest prześliczna – wydukała dziewczyna.
Sukienka rzeczywiście była piękna. U góry dopasowana, na dole lekko rozszerzająca się. Ciemno purpurowy kolor. Po prostu cudna.
Sara wróciła do przymierzalni i założyła ubranie. Zrobiła tak jak sobie obiecała przed sklepem i kupiła te sukienkę. Do końca wieczoru kupiły już wszystko. Buty, kolczyki, naszyjnik, torebkę, bieliznę i poszły do restauracji.
W dniu balu było mnóstwo zamieszania. Najpierw paznokcie, później fryzjer i kosmetyczka. Sara nie była ani zdenerwowana ani podniecona nadchodzącym balem. Gdy już była przygotowana, rodzice zawieźli ją do szkoły. Okazało się że była parę minut spóźniona i ze wszyscy są już na sali. Stukot obcasów rozbrzmiewał, gdy zbliżała się do źródła hałasu. Gdy weszła na salę wszystkie oczy zwróciły się na nią. Nie wiedziała o co chodzi.
Może się czymś ubrudziła? Przeszła przez cala sale i dotarła do swoich przyjaciół. Darek wyglądał na wstrząśniętego. Uśmiechnęła się do nich.
-Ślicznie wyglądasz. – Stwierdził chłopak gdy ocknął się z transu – zatańczymy?
Na zgodę kiwnęła mu głową i podała rękę. Akurat zmienili piosenkę na wolną.
-Wiesz że dzisiaj są wybierani Król i Królowa balu? – Wymruczał jej do ucha – ty na pewno nią zostaniesz. Jesteś przepiękna.
Zarumieniła się i przytuliła policzek do jego barku. Wiele razy tego wieczoru tańczyła z Darkiem, z innymi chłopakami i z dziewczynami. Nagle muzyka ucichła a na scenie pojawiła się dyrektorka z mikrofonem w ręku.
-Nadeszła długo oczekiwana chwila. Już za chwile ogłoszę kto został Królem i Królową balu. Ale najpierw chciałam wam powiedzieć, że wszyscy wyglądacie pięknie. A teraz nie przeciągając ogłoszę wyniki. Królowa balu zostaje – na sali rozległy się nerwowe szepty a po chwili zapanowała kompletna cisza – Sara Marciniuk.
Rozległy się oklaski a dziewczyny popchnęły Sarę na scenę. Dyrektorka założyła jej koronę i szarfę.
-A Królem balu zostaje Darek Michaluk.
Rozległy się oklaski i chłopak wyszedł na scenę.
-A teraz Królewska para zatańczy pierwszy taniec.
Darek podszedł do dziewczyny i poprosił ja do tańca. Wyszli za parkiet, a z głośników popłynęła wolna melodia.
-A nie mówiłem, że wygrasz – wyszeptał jej do ucha a ona się uśmiechnęła. Teraz nie ważne było, że patrzy na nich cała sala. Byli tylko oni. Po skończonym tańcu chłopak poprosił ją na krótki spacer. Na dworze było zimno wiec zdjął marynarkę i nałożył na jej ramiona. Przeszli się kawałek i zatrzymali pod wielkim drzewem.
-Już od dawna chciałem z tobą porozmawiać. Jesteś, piękna, mądra, odważna, miła tylko wiecznie smutna. Pozwól, że to zmienię już na zawsze. Czy zgodzisz się zostać moja dziewczyna? – Sara się uśmiechnęła. Spojrzał w jej oczy i zanim cokolwiek powiedziała on już wiedział jaka będzie odpowiedź.
-Tak. – Teraz i na jego twarzy zagościł uśmiech. Delikatnie jakby nieśmiało musnął jej usta swoimi. Oddała pocałunek. Przytulił ją i wyszeptał jej do ucha.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Gdy wracali na zabawę była najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Od dawna o tym marzyła. Poszła na chwilę do łazienki i- pierwszy raz od dawna- na widok swojego odbicia w lustrze uśmiechnęła się. Zdała sobie sprawę, że wszyscy mówili jej prawdę, naprawdę jest ładna. Gdy wracała na sale trzymając za rękę Darka pomyślała o tym ile w ciągu jednego wieczory się zmieniła. Miała chłopaka, była Królową balu, i zmieniła nastawienie do świata i do siebie. Stwierdziła, że od dziś koniec z pesymizmem.