Łzy na moim policzku
Spowodowały uśmiech twój.
Znów mnie zraniłeś.
Nie myśląc o tym co czułam,
Wbiłeś mi nóż w serce.
I z każdą zniewagą zrobiłeś kolejna ranę.
Ból na mej twarzy
Wywołał twój śmiech.
Ucieszył Cię mój ból.
Kimże się stałeś
Nędzny człowieku
Że cieszy cię cierpienie innych?
Cóż za nieludzki potwór
Obudził się w twych snach?
Co za moc ogarnęła twój umysł?
Słysząc moja prośbę
Odwróciłeś się i z zamachem
Wbiłeś mi nóż w plecy.